Strona główna

Jeśli przypadkiem – szukając zbioru aforyzmów, miłosnych sentencji, głoszących wszem i wobec potęgę świadomości i samozaparcia na w drodze ku wiekuistemu sukcesowi haseł motywacyjnych – zajrzałeś właśnie tu, na -rzekomo – mający aspiracje zarówno literackie, jak i krytyczne, blog, to porzuć wszelką nadzieję, zacznij jęczeć i narzekać, o jakich to głupotach nie piszą ludzie, odwróć się na pięcie, strzep kurz z sandałów i wyjdź, starając się nie zerkać wstecz.

Jeśli natomiast stwierdzisz, że miło byłoby poświęcić krztynę czasu na coś, co czasem zirytuje, rozbawi, lub też ujrzysz w całym tym, z racji lepszej nazwy, projekcie część siebie, to cóż… Poczytaj, zostaw coś po sobie.

Krytycznie

Crème de la crème bloga, konstytuujący go wszem, wobec i w ogóle. Bez niego nic by się nie stało, co się stało, a jeżeli nawet by się stało, to nijak.

Najnowsze doniesienia z Rzeszowszczyzny i dzikich Bieszczad z perspektywy zirytowanego, ale wciąż uroczo elokwentnego autora, który z rozsyłania wciąż kolejnych CV nabawił się odcisków na siedmiu palcach dłoni i setki siwych włosów tracąc najlepsze lata na pisaniu odkrywczych, lecz niedocenianych listów motywacyjnych.

Jakoś tak chwilę po 19

– No, no, panie ładny – ciągnął Prezes, groźnie kiwając palcem i huśtając się na krześle. Miał elegancką, granatową marynarkę i obleśną koszulę w gwiazdki rozpiętą aż na trzy guziki pod szyją. Jak na Prezesa był dość młody i wyższy, niż ja się spodziewał, jakby rozmyślnie odcinając się niewidzialnymi nożyczkami od wzorców z samej góry. …

13:00

Słońce wesoło waliło po oczach sądząc zapewne, iż oferuje ja namiastkę raju, którzy jego pradziadowie ochoczo opuścili, wędrując z Edenu wprost ku wymarzonym, wschodnim rubieżom Polski. Niestety, słońce – świadomie lub nie – zostało wprowadzone w błąd, ja więc nerwowym gestem szarpnął za zasłonę, która zgodnie z regułą, gdy już się wali, to wszystko, zsunęła …

11:02

Stylowy symbol współczesnej Polski – czerwona biedronka z czarnymi kropkami – elegancko uśmiechał się z trzymanej przez ja reklamówki, kołysząc się w takt miarowych, spokojnych kroków. Ślizgające się po niej spojrzenia lepkie były od zdegustowania. Nie umknęły one czujności ja, przed którym chmara ludzi rozstępowała się niczym znana sadzawka przed Mojżeszem. – Czy to faux pas? …

Kilka słów o mnie

Jeszcze wciąż dwudziestopięcioletni, rojący i snujący plany na przyszłość poszukiwacz tego, co istotne. Dodatkowo doktoryzujący, ironizujący i irytujący. Wciąż również mający nadzieję, iż niedługo zajmie się tym, co chce, a nie tym, co musi. Natomiast, żeby robić to, co się chce tuż za nieokreślonym niczym wycinkiem czasoprzestrzeni, ów dwudziestopięcioletni doszedł do śmiałej konkluzji, iż tu i teraz robić należy często to, co się musi. A musi to, co należy. Należy zaś to, co jest nakazane przez wyższe instancje. Z powodu jednak naturalnej niechęci do wszelkich wyższych instancji, doszedł do wniosku, że pora zająć się tym, co chce. Efektem czego na oczach potomnych powstaje zbiór powyższych tekstów. W założeniu jest to próba wyjścia na zewnątrz ale i lekcja cierpliwości, którą – z Twoją pomocą – jestem w stanie zaliczyć.