Strona główna

Jeśli przypadkiem – szukając zbioru aforyzmów, miłosnych sentencji, głoszących wszem i wobec potęgę świadomości i samozaparcia na w drodze ku wiekuistemu sukcesowi haseł motywacyjnych – zajrzałeś właśnie tu, na -rzekomo – mający aspiracje zarówno literackie, jak i krytyczne, blog, to porzuć wszelką nadzieję, zacznij jęczeć i narzekać, o jakich to głupotach nie piszą ludzie, odwróć się na pięcie, strzep kurz z sandałów i wyjdź, starając się nie zerkać wstecz.

Jeśli natomiast stwierdzisz, że miło byłoby poświęcić krztynę czasu na coś, co czasem zirytuje, rozbawi, lub też ujrzysz w całym tym, z racji lepszej nazwy, projekcie część siebie, to cóż… Poczytaj, zostaw coś po sobie.

Krytycznie

Crème de la crème bloga, konstytuujący go wszem, wobec i w ogóle. Bez niego nic by się nie stało, co się stało, a jeżeli nawet by się stało, to nijak.

Najnowsze doniesienia z Rzeszowszczyzny i dzikich Bieszczad z perspektywy zirytowanego, ale wciąż uroczo elokwentnego autora, który z rozsyłania wciąż kolejnych CV nabawił się odcisków na siedmiu palcach dłoni i setki siwych włosów tracąc najlepsze lata na pisaniu odkrywczych, lecz niedocenianych listów motywacyjnych.

Ciepło, gorąco, Rzeszów

Na termometrze powoli zaczynało brakować skali, na co meteorolodzy, meteopaci, pogodynki i zespół pracowników budowlanych patrzyli z rezygnacją, marząc zapewne o luksusie pozostania w klimatyzowanych pomieszczeniach. Znaczy się, pierwsza i trzecia grupa bardziej wyrażała ubolewanie, niż rzeczywiście cierpiała piekielne męki, które stały się o zgrozo! udziałem ja. Wlókł nogi mostem Zamkowym, starając się nie zapomnieć …

Czwartek trzynastego

Podbudowany na ciele i duchu, którego prędko wzmocnił krzepkim, tanim arcydziełem sztuki browarniczej za złoty dwadzieścia dziewięć siedział i myślał. Siedział i myślał, a główny towar eksportowy sklepu szybko przemykał mu przez gardło, wprawiając w stan pokrewny euforii, ale i lekkiemu zaniepokojeniu, które – przynajmniej na moment – wyparte zostało dzięki trunkowi o konsystencji, kolorze …

Jakoś tak chwilę po 19

– No, no, panie ładny – ciągnął Prezes, groźnie kiwając palcem i huśtając się na krześle. Miał elegancką, granatową marynarkę i obleśną koszulę w gwiazdki rozpiętą aż na trzy guziki pod szyją. Jak na Prezesa był dość młody i wyższy, niż ja się spodziewał, jakby rozmyślnie odcinając się niewidzialnymi nożyczkami od wzorców z samej góry. …

Kilka słów o mnie

Jeszcze wciąż dwudziestopięcioletni, rojący i snujący plany na przyszłość poszukiwacz tego, co istotne. Dodatkowo doktoryzujący, ironizujący i irytujący. Wciąż również mający nadzieję, iż niedługo zajmie się tym, co chce, a nie tym, co musi. Natomiast, żeby robić to, co się chce tuż za nieokreślonym niczym wycinkiem czasoprzestrzeni, ów dwudziestopięcioletni doszedł do śmiałej konkluzji, iż tu i teraz robić należy często to, co się musi. A musi to, co należy. Należy zaś to, co jest nakazane przez wyższe instancje. Z powodu jednak naturalnej niechęci do wszelkich wyższych instancji, doszedł do wniosku, że pora zająć się tym, co chce. Efektem czego na oczach potomnych powstaje zbiór powyższych tekstów. W założeniu jest to próba wyjścia na zewnątrz ale i lekcja cierpliwości, którą – z Twoją pomocą – jestem w stanie zaliczyć.